14 listopada 2014

Wieliczka

Jeszcze nigdy nie zdażyło mi się, żeby po wizycie w obiekcie wpisanym na listę UNESCO być zawiedzoną. Pojmuje, że są to miejsca super wybitnie turystyczne i z tłumami trzeba się liczyć. Nie ogarniam jednak tego, że właściciel/zarządca takiego miejsca, może tak spieprzyć jego zwiedzanie. Wizyta w Wieliczce, na którą skusiliśmy się podczas ostatniego tripu w małpolskie, nie była za fajna. Radość z bycia pod ziemią, z możliwości podziwiania wiekowych urządzeń górniczych i pięknych komnat znika, gdy tempo zwiedzania zmienia się w bieg za przewodnikiem, a jegu usłyszenie wymaga znajdowania się wystarczająco blisko, aby odbiornik wyposażony w specjalną, niewygodną, wciąż wypadającą jednorazową słuchawkę do jednego ucha (ekologia to wciąż tylko pojęcie) złapał sygnał. Nie będę przedłużać marudzenia i zapraszam na kilka fot, które udało mi się w biegu ustrzelić :) 










  

10 listopada 2014

Wąwóz Homole + Wysoka

Wąwóz Homole to niezły raj dla fotografa przyrody w Małych Pieninach. Już na starcie zaobserwowałam podejrzanie dużo ludzi z wielkimi obiektywami i statywami. Gdy wkroczyłam w dolinę, zrozumiałam o co biega. O przedpołudniowe światło! Ostre, często przemykające się przez drzewa i góry, odbijające od potoku Kamionka, potrafiące stworzyć fajną poświatę. Gdyby nie Robcio, zwyczajowo poganiający mnie wtedy, gdy nie powinien/gdy chcę robić zdjęcia, pewnie miałabym tu z tysiąc zdjęć wąwozu :)



Droga przez wąwóz jest lajtowa, bez większego przewyższenia. Mija szybko, a uroku dodają mostki, dzięki którym przeskakuje się raz na prawą, raz na lewą stronę potoku. Solidna dawka promieni słonecznych uderzająca prosto w twarz zachęca do dalszego wędrowania. Nas nie trzeba do tego wcale zachęcać. Początkowe plany zobaczenia tylko wąwozu i ruszenia w kierunku zamków w Niedzicy i Czorsztynie odchodzą w niepamięć (mamy po co wrócić w Pieniny!). 





Podejmując się wdrapywania przez następną godzinę na Wysoką byliśmy zupełnie zieloni czego się spodziewać. Nieszczęśliwi pozostają Ci, którzy są tak samo zieloni jak my, ale odpuszczają wspinaczkę (jest ich sporo). Bowiem to, co według mnie powala najbardziej, jest tam zupełnie wysoko.




Łagodne podejście zmienia się w coraz bardziej strome. Widoki stają się coraz lepsze. Po drodze mija się drzewo, pod którym większość turystów decyduje się na małą przerwę. Do przerw na pięknej polanuie też nas nie trzeba namawiać :)




Ostatnie kilkaset metrów prowadzi przez gęsty las. Gdy już się udaje przez niego przebić, ewentualne niedogodności ostrego podejścia przed szczytem odchodzą w totalne zapomnienie. Takiego widoku po prostu się nie spodziewaliśmy. Tatry, Pieniny Właściwe i Beskid Sądecki - w każdym kierunku inny masyw. Najpiękniejsze oczywiście Tatry!




4 listopada 2014

Fotostory z Trzech Koron i Sokolicy

Nie ma jak to od zawsze mieć w głowie wizję super hiper świetnej podróży poślubnej na drugi koniec świata, a potem gdy jest ten właściwy czas pojechać na kilka dni w Polskę. Życie wygląda tak, że nie jest wcale łatwo zgrać nasze kalendarze. Trochę pokombinowaliśmy i udało nam się wyrwać na kilka dni. Musiały być góry, ale skoro wszystkie blisko położone już mamy rozpracowane, wymyśliłam Pieniny. Wiedziałam, gdzie są, wiedziałam, że przepływa tam Dunajec i myślałam, że słynne Trzy Korony są najwyższym szczytem. Z taką wiedzą i domysłami (Trzy Korony nie są wcale najwyższe!) jechałam po przygodę :)

Szykowałam się na przywitanie zimy. Meteo.pl tym razem się pomyliło. Śnieg nas nie dopadł, za to ostry mróz, który przywitał nas w dniu przyjazdu, pięknie oszronił górki. Na szczęście następne dni były już na plusie. Wchodząc na Trzy Korony udało nam się załapać na topniejący szron. I tu powiem szczerze: takiej sytuacji jeszcze nigdy nie doświadczyłam - bez śniegu, ale biało! :)








Robcio dba ostatnio o swój wizerunek. Nawet do google już na mnie chciał skargę pisać, że naruszam prywatność. Jeśli się chłopak nie opanuje, to spodziewajcie się dużo fot będących moją specjalnością pt. "Robcio a'la wędrownik".





Widoku nie było. Trzeba było machnąć selfie.




Do emerytury daleko, więc postanowiliśmy się zmęczyć ciutek bardziej i uderzyliśmy na Sokolicę. Dla tych widoków warto było czuć nogi dnia następnego :)






   

architektura (8) art (6) bieganie (2) Bułgaria (2) Chorwacja (1) Czechy (6) Dania (2) Deutschland (9) dolnośląskie (20) dziwy (2) Estonia (1) etno (2) event (9) film (5) Francja (7) góry (34) Grudziądz (16) Gruzja (6) Islandia (11) jesień (12) kajak (2) Karkonosze (5) koty (8) kuchnia (3) kujawsko-pomorskie (18) lato (8) Litwa (1) lubelskie (1) Łotwa (1) łódzkie (1) majówka (8) małopolskie (9) Maroko (14) mazowieckie (5) narty (10) okolice Poznania (5) party (2) PKP (2) podlaskie (12) pomorskie (7) Portugalia (14) Poznań (43) R. (20) rodzinka (6) Rosja (24) rower (17) rozkminki (9) Rumunia (3) samo życie (42) Słowenia (1) sport (10) szkolenia (1) Szwecja (1) śląskie (1) świętokrzyskie (6) Tatry (6) Toruń (3) UK (10) Ukraina (2) warmińsko-mazurskie (3) wielkopolskie (7) wiosna (8) Włochy (6) zachodniopomorskie (2) zamki (6) zima (16) zwierzaki (7)

Obserwatorzy