13 maja 2015

Panteon

Ile razy pomyliliście się w ocenie jakiegoś miejsca? Bo ja już chyba tysiące. Nie wiem czy mam do tego specjalny dar, ale faktem jest, że w Rzymie miałam co chwilę jakąś niespodziankę. Panteon był z nich największą. Orientowałam się w historii, oglądałam na zdjęciach ten obiekt, chyba z każdej strony. Co lepiej 2 miesiące przed podróżą do Rzymu, robiłam szkice jego wnętrza na zajęcia z historii sztuki! Moment, gdy ujrzałam Panteon, wszystko stało się jakimś nieporozumieniem. Byłam wręcz oszołomiona. Bo jak w II w. może powstać obiekt tak wielki, pełniący w mniejszym niż większym stopniu nadal tą samą funkcję co te kilkanaście wieków temu? Najlepsza z tego wszystkiego jest ta kopuła. Potężna, z otworem w środku, stworzona z niezbrojonego betonu i do tego wciąż nosząca dumnie tytuł największej na świecie! Dla mnie czad! :)))))













3 maja 2015

Muzea Watykańskie

Weekendowy wyjazd do Rzymu to taki bonus w moich tegorocznych planach wyjazdowych. A jeszcze większym bonusem było towarzystwo mojej Mamuśki! Ze Staruszkiem dzielnie podróżowałam 2 lata temu koleją transyberyjską nad Bajkał, a w zeszłym roku był ze mną i Robciem na tripie bałtyckim (Kopenhadze, Malmo i Wolin). Znając jego zamiłowanie do historii spodziewałam się, że to właśnie on będzie chciał lecieć z nami do Rzymu. Jednak tym razem na wyjazd zdecydowała się Mamuśka, robiąc mi tym samym ogromną niespodziankę. Jej wielkość może podkreślić fakt, że ostatni wyjazd mojej Mamuśki miał miejsce aż 5 lat temu!!! :))

Gdybym nie poczytała pochlebnych opinii o Muzeach Watykańskich, pewnie bym go w ogóle nie uwzględniła w planach. Dziś muszę przyznać, że to były jedne z lepszych zwiedzonych przeze mnie muzeów. Ilość i jakość eksponatów robi wrażenie! Dorzucając do tego powierzchnię budynków, jaką zajmują muzea, nie ma opcji by ze zwiedzaniem wyrobić się szybko. Nam wystarczyły 4 h, ale co lepsi koneserzy sztuki mogą siedzieć tam i cały dzień.  



Jedyną właściwą opcją dostania się do muzeów jest zakup biletów przez internet. W przeciwnym razie trzeba stać w 500-metrowej kolejce. Gdy mijaliśmy tych wszystkich ludków wierzyć mi się nie chciało, że aż TYLE osób nie robi wcześniej researchu w necie.





Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Etruskiego, gdzie przypomniałam sobie jak wyglądają prawdziwe starocie :) Wierzę, że kiedyś będzie lepszy klimat polityczny i Egipt stanie otworem. Takie mumie z chęcią zobaczyłabym w naturalnym środowisku! Oczywiście bez wojska za plecami..





W muzeum Chiaramonti zebrano rzeźby antyczne. Jest ich prawie 3.000. Jednak to, co zapada w pamięć to liście figowe przykrywające większość męskich falusów. Kilku papieży miało misję odcinania fiutków, dzięki czemu część z nich wciąż może walać się po watykańskich magazynach. Na miejsce przyrodzenia pojawiał się listek :)








Złota kula znajdująca się na Dziedzińcu Pinii już z okna przykuła moją uwagę. Składa się z dwóch sfer - zewnętrzna ruchoma symbolizująca Ziemię i wewnętrzna, nieruchoma mająca symbolizować kościół jako jądro wszystkiego. Autor: Arnaldo Pomodoro.





Przechodzenie z jednej do drugiej sali muzeów wiąże się często z tym, że zaraz za przekroczeniem progu nasza głowa kieruje się w górę lub w dół. A czasem, ze względu na nagromadzenie dzieł, stara się po prostu ogarnąć wzrokowo wszystko i jakoś zapoznać z kolejnym pomieszczeniem. Nie sposób nie zwrócić uwagi na te wszystkie piękne sufity i mozaikowe podłogi.









Galeria Map - coś co zdecydowanie trafia w mój gust :)) Taka mapa jest piękna, oczywiście malowana, ma ogromny rozmiar, a jego przedstawione detale powalają dokładnością. I takich map jest cały korytarz!









Słynne watykańskie schody dwubiegowe są fajnym zakończeniem zwiedzania, bo prowadzą prosto do wyjścia. Miły akcent, ale w mojej opinii poznańskie w Okrąglaku są fajniejsze. Bo trzybiegowe i w zupełnie innym klimacie! :)



Na koniec może jeszcze słówko o słynnej Kaplicy Sykstyńskiej czy freskach Rafaela Santi, Michała Anioła itd. Ani jedno, ani drugie mnie nie powaliło. Zdjęć kaplicy nie ma, bo nie lubię pstrykać spod pachy jak jest zakaz. Ludzi dużo, za dużo. Ciężko wczuć się też w atmosferę miejsca, bo przypomina to spęd bydła. I raczej szybko chce się uciekać. Freski zdecydowanie lepiej wypadają na obrazkach w necie niż w rzeczywistości. Ale lepiej jedźcie się przekonać sami ;)  

architektura (8) art (6) bieganie (2) Bułgaria (2) Chorwacja (1) Czechy (6) Dania (2) Deutschland (9) dolnośląskie (20) dziwy (2) Estonia (1) etno (2) event (9) film (5) Francja (7) góry (34) Grudziądz (16) Gruzja (6) Islandia (11) jesień (12) kajak (2) Karkonosze (5) koty (8) kuchnia (3) kujawsko-pomorskie (18) lato (8) Litwa (1) lubelskie (1) Łotwa (1) łódzkie (1) majówka (8) małopolskie (9) Maroko (14) mazowieckie (5) narty (10) okolice Poznania (5) party (2) PKP (2) podlaskie (12) pomorskie (7) Portugalia (14) Poznań (43) R. (20) rodzinka (6) Rosja (24) rower (17) rozkminki (9) Rumunia (3) samo życie (42) Słowenia (1) sport (10) szkolenia (1) Szwecja (1) śląskie (1) świętokrzyskie (6) Tatry (6) Toruń (3) UK (10) Ukraina (2) warmińsko-mazurskie (3) wielkopolskie (7) wiosna (8) Włochy (6) zachodniopomorskie (2) zamki (6) zima (16) zwierzaki (7)

Obserwatorzy