Po ostatnim miesiącu wiem, że nie każde studia podyplomowe to ściema. Praca, a po niej ślęczenie po kilka godzin dziennie nad projektami to mój sposób na przesiedzenie czerwca w domu. Może łatwiej byłoby gdybym miała jakieś podstawy ze znajomości roślin, ale nie miałam. Podyplomówka z architektury krajobrazu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu to sporo pracy. Bardzo ciekawej i bardzo wymagającej. Nadal mam kilka rzeczy w plecy, ale już jestem na dobrej drodze i widzę światełko w tunelu :) Nie ukrywam, że wraz z ostatnim zjazdem w tym semestrze odsapnęłam i powoli zaczynam znów żyć beztrosko, wymyślając sobie ciekawsze rzeczy do zrobienia. Będzie miało to pewnie swoje odzwierciedlenie na blogu :) Żeby jednak moje zmagania nie uleciały w pamięci, dziś kilka moich prac z rysunku! Nie są to dzieła kalibru mojej Mamuśki, ale pocieszam się, że to dopiero początek... :)
5 lipca 2014
12 czerwca 2014
Migawki #2
Dzisiaj trochę życia Aniusi (i Robcia). Grubszy remont chaty "prawie" zakończony. Robcio wczoraj pomalował korytarz. Gdy Leroy dostarczy nam po dwumiesięcznym poślizgu drzwi wewnętrzne, zacznę świętować. Burdelos coraz mniejszy, mebli i sprzętu coraz więcej. Zanim jednak urządzanie się na dobre skończy minie wiele, zbyt wiele miesięcy. Jesteśmy tak dobrzy w urządzaniu mieszkania, że po tygodniu zrywaliśmy kafelki w kuchni :]
Gołębie kupiliśmy w pakiecie z mieszkaniem. Zarządca sąsiedniego bloku podejrzewa nas o hodowlę. Prawda jest taka, że zawsze mamy lepsze zajęcia niż przeganianie ptaków i domywanie balkonów. Inauguracja sezonu balkonowego wciąż przed nami :)
Jeśli Ikea oferuje ci transport za 49 zł, zawsze odmawiaj. Nawet do 3-osobowej kanapy. Tylko później się nie zdziw, że coś nie wchodzi!
Po 8 szczęśliwych latach bez TV dostałam prezent. Póki co służy okazyjnie do oglądania serialów, ale wstyd nie wykorzystywać możliwości tego cacka. Maratony filmowe przede mną!
I największa radość ostatniego miesiąca. RUDOLF!!!! Przeprowadził się z kociego raju, powoli godzi się na swój los i miauczy coraz mniej. Żeby nie było mu źle codziennie serwuję mu sesje masażu i zabawy.
Ostatnio nie tylko chata, kot i ciepłe papcie - zmian sporo. Nowe praca, nowa podyplomówka. Po stagnacji remontowej trzeba jeszcze rozchulać życie towarzyskie i wyjazdowe :] Podczas jednego z ostatnich wieczornych wyjść na miasto testowaliśmy Kontenery. Co roku coraz większe, coraz lepsze, coraz ciekawsze.
Park Sołacki to niewielki, a bardzo urokliwy teren zielony Poznania. Idealne miejsce by podziwiać, co może bluszcz! Jeśli jednak wolicie jeść, to niedaleko jest Francuski Łącznik, gdzie serwują najlepsze tarty na świecie!
Krótki pobyt w Grudziądzu, jeden spacer i takie cuda znalezione na ul. Małogroblowej. Street art wspierany przez miasto. Tylko o co chodzi z tym słupkiem przed dzieckiem? :>
1 czerwca 2014
Okrąglak!
Okrąglak to słynny modernistyczny budynek i podobno najbardziej rozpoznawalny obiekt w Poznaniu. Gdy sprowadziłam się do Poznania był w stanie rozpadu, później zamknięty i wreszcie obecnie jest po gruntownej odnowie. Aż do ostatniego tygodnia nie miałam okazji być w jego wnętrzu. Aktualnie jest to obiekt prywatny i jedynie od czasu do czasu można go zwiedzać. Skorzystałam z okazji, jaką dał Tydzień Architektury organizowany przez poznański SARP i podziwałam Poznań z ciutek innej perspektywy niż zazwyczaj :) Jego wnętrze i widoki z tarasu są świetne!
24 maja 2014
Majówkowe Podlasie - mix fot!
Na dysku od dłuższego czasu kwiczą foty z rowerowej majówki. Chwila, moment i będzie czerwiec, więc nie ma co przedłużać i rozprawić się z nią ostatecznie. Na początek kilka widoczków!
Podlasie krzyżami stoi. Kapliczek też jest masa. Nowe, stare, drewniane, metalowe, murowane. Od koloru do wyboru. Trochę trochę pluję sobie w twarz, że z roweru nie chciało mi się często schodzić. Robią wrażenie i co lepsze systematycznie są pielęgnowane. Lśniące wstążeczki, kwiatki w dzbanuszkach, odmalowane płotki to standard na wioskach. Nie bez przyczyny wschód nazywany jest ostoją polskiego katolicyzmu.
Tu dodatkowy plus za dobrą nazwę miejscowości :)
Musiałam wczuć się w klimat, bo nawet do fajnego kościoła na małą sesję foto wbiłam. To drewniane cudko znaleźć można w Mikaszówce, w środku Puszczy Augustowskiej.
Wschód Polski ma to do siebie, że takich drewnianych kościołów jest całkiem sporo. O wiele większe wrażenie wywarły na mnie małe wioski blisko granicy z Białorusią, w których zdażało się, że nie było ani jednego murowanej czy ceglanej chaty. Przez moment poczułam się jak na Syberii - na Olchonie lub w Arszanie :)
Street art z Podlasia. Tylko dla prawdziwych fanów Kajka i Kokosza.

W Suwałkach kończyliśmy naszego rowerowego tripa. Do miasta wjeżdżaliśmy prawdopodobnie od jego najmniej reprezentatywnej strony, bo przywitał nas teren górniczy i składowisko śmieci :) Od naszej zeszłorocznej wizyty centrum Suwałk nawiedziła spora rewolucja - Plac Marii Konopnickiej (rynek) zyskał nowoczesny stajl.
architektura
(8)
art
(6)
bieganie
(2)
Bułgaria
(2)
Chorwacja
(1)
Czechy
(6)
Dania
(2)
Deutschland
(9)
dolnośląskie
(20)
dziwy
(2)
Estonia
(1)
etno
(2)
event
(9)
film
(5)
Francja
(7)
góry
(34)
Grudziądz
(16)
Gruzja
(6)
Islandia
(11)
jesień
(12)
kajak
(2)
Karkonosze
(5)
koty
(8)
kuchnia
(3)
kujawsko-pomorskie
(18)
lato
(8)
Litwa
(1)
lubelskie
(1)
Łotwa
(1)
łódzkie
(1)
majówka
(8)
małopolskie
(9)
Maroko
(14)
mazowieckie
(5)
narty
(10)
okolice Poznania
(5)
party
(2)
PKP
(2)
podlaskie
(12)
pomorskie
(7)
Portugalia
(14)
Poznań
(43)
R.
(20)
rodzinka
(6)
Rosja
(24)
rower
(17)
rozkminki
(9)
Rumunia
(3)
samo życie
(42)
Słowenia
(1)
sport
(10)
szkolenia
(1)
Szwecja
(1)
śląskie
(1)
świętokrzyskie
(6)
Tatry
(6)
Toruń
(3)
UK
(10)
Ukraina
(2)
warmińsko-mazurskie
(3)
wielkopolskie
(7)
wiosna
(8)
Włochy
(6)
zachodniopomorskie
(2)
zamki
(6)
zima
(16)
zwierzaki
(7)
Archiwum bloga
-
▼
2015
(42)
- ► października (3)
-
►
2014
(59)
- ► października (4)
-
►
2013
(92)
- ► października (10)
-
►
2012
(44)
- ► października (6)
-
►
2011
(23)
- ► października (11)
-
►
2010
(22)
- ► października (3)





















































































